O mamo moja największa praca z dekupażem:D Z
Anią urządziłyśmy sobie pewnego dnia-a raczej pewnych dwóch dni:D spotkanie dekupażowe:) Ania dekupażowała chustecznik:) A ja się odważyłam zdekupażować wygraną
candowską tacunię:) Jest duuuża i bałam się za nią wziąć;) No ale co tam-raz kozie śmierć:) Z Ani pomysłem na przecierki i na motyw oliwkowy-bez Ani nie byłoby oliwek:*:)-powstała mi taka taca. Troszku zawaliłam w paru miejscach... Ale jest moja i mi się podobuje:) A co tam se posłodzę sama;)
Marzy mi się jeszcze posiadanie cracku... No i co bym się umiała nim posługiwać... Ech ale co tam marzenia się spełniają:):):)



A na Ukrainę nie pojechaliśmy w końcu. A czemu to już nie będę się rozpisywać... Trudno się mówi. To co spakowałam to rozpakowałam. A po rozpakowaniu moja torba wyglądała tak...:D


No nic może gdzieś się jeszcze wybierzemy...:)
Buziakuję pozdrawiam życzę udanego tygodnia:*:)
I dziękuję Wam pięknie za odwiedzinki:*:*:*:)